wtorek, 19 września 2017

Jak używać kawiarki?/ Idealny przepis na ulubioną kawę

Nigdy nie byłam wielką fanką kawy, nawet nie potrafiłam zrozumieć osób, które MUSZĄ codziennie z rana ją wypić. Jednak trochę się to pozmieniało...
Jednym z powodów dlaczego nie piłam kawy zbyt często był fakt, że nie miałam w domu ekspresu do kawy. Zmiana nastąpiła w sierpniu, kiedy byłam na rejsie( tutaj link do wpisu). Paweł robił nam codziennie kawę w kawiarce i przyznam, że była to bardzo przyjemna część poranka. Po powrocie zaś stwierdziłam razem z chłopakiem, że musimy koniecznie ją kupić.
W związku z tym, że nie pijemy kawy codziennie, ekspres jest nam obecnie niepotrzebny, a kawiarka to świetne rozwiązanie. Jej obsługa wydaje się być banalna ale mam dla Was kilka istotnych rad, które mogą się Wam przydać, jeżeli zdecydujecie się na jej zakup. 

Aby poprawnie obsłużyć kawiarkę, która składa się z 5 elementów, takich jak:
1. zbiorniczek na wodę
2. pojemnik na zmieloną kawę z rurką
3. uszczelka
4. filtr
5. zbiornik na napar z uchwytem i wieczkiem
6. które po złożeniu dają kompletną kawiarkę :)
Do zbiornika (zdjęcie numer 1) wlewamy wodę do poziomu zaworu, który chroni przed nadmiernym wzrostem ciśnienia.
Następnie do pojemnika na zmieloną kawę z rurką (zdjęcie numer 2), należy wsypać kawę i delikatnie ją ubić oraz rant pojemnika oczyścić z nadmiaru kawy. Tak aby całą powierzchnią przylegał po skręceniu do uszczelki (zdjęcie numer 3).
Uszczelką należy zabezpieczyć filtr (zdjęcie numer 4), który powinien być osadzony w spodzie zbiornika na napar (zdjęcie numer 5). Następnie skręcić ze sobą dwa powstałe elementy, mianowicie zbiorniczek na wodę z zamontowanym w środku pojemnikiem na kawę ze zbiornikiem na napar z osadzonym na spodzie filtrem, zabezpieczonym uszczelką. 
Po wykonaniu powyższych czynności mamy gotową do użycia kawiarkę. Po kilku chwilach gotowania, specyficznym dźwiękiem świstu, który jak ustanie oznajmi nam, że napar z kawy jest gotowy do spożycia. Po rozlaniu kawy w filiżanki, możemy delektować się przyjemnym smakiem swojej ulubionej kawy.
Mam nadzieję, że w dość prosty sposób opisałam ten proces. Jeżeli macie swoje ulubione kawy to polećcie mi je w komentarzach.  
Ten wpis dedykuję Pawłowi, który zainspirował mnie kawiarką ;)



czwartek, 14 września 2017

Moja przygoda z makijażem na IG

Od jakiegoś czasu na Instagramie umieszczam zdjęcia makijażu ale większość obserwatorów nie wie, że moja makijażowa historia jest dużo dłuższa. Jeszcze na studiach, dobrych kilka lat temu była to moja wielka pasja. Cały czas siedziałam na allegro i licytowałam kosmetyki, testowałam nowości itd. Byłam w to strasznie wkręcona. Później stało się również tak, że malowała dziewczyny na wesela, studniówki i inne okazje. Jednak w pewnym momencie zaczęłam jednocześnie studiować i pracować w dodatku w innym mieście i odpuściłam sobie malowanie. Ostatnio zajawka znowu wróciła, szczególnie przez to, że na Instagramie obserwowałam wiele kont typowo makijażowych. Pomyślałam, że też na nowo spróbuje. Wniosek mam taki, że to co jest teraz w internecie, a to co było jeszcze kilka lat temu to ogromna różnica. Jest tak wiele utalentowanych dziewczyn, że nie mogę wyjść z podziwu ale na pewno będę próbowała im dorównać. Niżej moje prace, które do tej pory pojawiły się na moim profilu(link). Wrzucam to tutaj również z tego powodu, że jest sporo osób, które przeglądają bloga, a nie mają Instagrama. 
Do następnego :*

niedziela, 10 września 2017

Byłam na rybach/ pierwsze hejty.

Witajcie w niedzielę, dzisiaj kolejny wpis związany z wędkarstwem. Jak zaraz zobaczycie na zdjęciach, udało mi się złapać rybkę. Pojechaliśmy jakiś czas temu na Łowisko Szwaderki, chciałam znaleźć takie miejsce, gdzie swobodnie będę mogła się pouczyć i ryba na pewno będzie brała. Tak właśnie było, wyciągnęłam rybkę z wody i to całkiem spory okaz. 
Pozdrawiam Dorotę :D
Teraz kilka słów na temat tego co powoli mnie dotyka. Mianowicie dostaje pierwsze hejty za to, że łapię ryby. Zdarzyło mi się nawet zablokować kogoś na Instagramie z tego powodu. Dlatego też napiszę tu kilka słów na ten temat. Okazuje się, że ludzie mogą mieć problem z tym, że ktoś lubi wędkarstwo, bo to według niektórych osób jest okrutne. Pamiętajcie, że będąc nad jeziorem, kiedy złapie się rybę to nie jest tak, że koniecznie trzeba ją zabrać do domu. Prawda jest taka, że większą część wypuszcza się z powrotem do wody. Ja, rybę biorę tylko wtedy kiedy planuje, że zjem ją na obiad.
Ja nie jestem wegetarianką, tym bardziej weganką więc jem mięso i kompletnie nie mam z tym problemu. Ktoś mnie hejtował twierdząc, że lepiej jest iść do sklepu i kupić mięso, a to co ja robię jest złe. Ja natomiast uważam, że jest to najbardziej humanitarna forma pozyskania pożywienia. Jednak mam nadzieję, że większość osób zdaje sobie sprawę z tego, że zwierzęta, które są hodowane, po to by trafić na półkę sklepową, żyją bardzo często w strasznych warunkach. Może niektórym wydaje się, że mięso które kupują rośnie na drzewach :D, nie wiem może tak jest... W każdym razie ludzi nie szokuje gotowe danie z mięsem na talerzu ale widok dziewczyny z wędką już tak. Także moim drodzy nie bądźmy hipokrytami. Żyjmy i dajmy żyć innym. 

Tak zupełnie z innej beczki kolejne dwa posty będą w starym stylu. Jeden kosmetyczny, drugi zawiązany z kawą :). Buziaczki :*

czwartek, 7 września 2017

Rezerwat/ Co z tym latem?

Hej Kochani, dzisiaj miałam ciężki powrót z pracy, czyli ulewa, kałuże, korki. Praktycznie cały dzień padał deszcz i temperatura nie przekraczała 11 stopni. Do tego prawie cały Olsztyn stał w korkach ze względu na liczne remonty dróg. Pozdrawiam mieszkańców Olsztyna i łączę się z Wami w bólu :D. Szczerze mówiąc liczyłam na to, że wrzesień będzie bardziej przypominał lato niż jesień.
Miejmy nadzieję, że w przyszłym tygodniu coś się zmieni. 
Zdjęcia z dzisiejszego wpisu zrobiliśmy już jaki czas temu przy okazji wizyty w Rezerwacie "Las Warmiński". Jest to naprawdę piękne miejsce i polecam je zobaczyć, jeżeli będziecie w okolicy. Stylizacja może nie przypomina typowych postów modowych, jakie mogliście do niedawna widzieć na moim blogu ale obiecuje, że do taki wpisów jeszcze wrócę. Wszystko wskazuje na to, że będę musiała wybrać się na zakupy :D, ah te babskie wymówki. Miłego wieczory życzę. 

niedziela, 3 września 2017

Urodziny Celebrysi

Pod koniec sierpnia odbyły się moje urodziny. Mam już 27 lat i trochę nie mogę w to uwierzyć. Chociaż szczerze przyznaje, że im jestem starsza tym lepiej siebie znam, bardziej doceniam i lubię. Ja należę do osób, które uwielbiają obchodzić urodziny. Jednak w tym roku nie miałam ani czasu, ani głowy do tego, żeby zaplanować duże przyjęcie i zaprosiłam znajomych właściwie na ostatnią chwilę. Część osób miała już plany na ten dzień, jednak mimo wszystko zebrała się spora grupka, która chciała ze mną poświętować.  Dzisiaj pokaże Wam dosłownie kilka zdjęć z imprezy. Prezenty jakiś czas temu pokazywałam na snapie, więc zachęcam do obserwowania mojego konta (nazwa: rysiacelebryt). 
Najlepsze ciasto z misiami Haribo <3
Skoro urodziny blogerki to musiały być zdjęcia z lampą :D
W końcu dostałam mózg i może nawet zacznę go używać :D haha

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Egzamin zdany, niedługo idę na ryby.

Kochani! Udało się, zdałam egzamin i jestem szczęśliwą posiadaczką karty wędkarskiej.  Egzamin zdałam w PZW w Olsztynie i wcale nie było aż tak trudno, jakby się mogło wydawać. Także jeżeli ktoś się przymierza to wystarczy zapoznać się z regulaminem i zawartymi w nim przepisami dotyczącymi amatorskiego połowu ryb, wtedy powinno się udać :D. Wędkarstwo to nie są tanie rzeczy, gdyż karta wędkarska, opłaty urzędowe, opłata członkowska oraz samo zezwolenie na połów ryb od stycznia do grudnia (cały rok kalendarzowy) musimy zapłacić około 300 zł. Nie wspominając o sprzęcie do wędkowania różnymi technikami w tym moją ulubioną metodą spinningową ale o tym w kolejnych postach, niebawem.

środa, 23 sierpnia 2017

Żagle na Mazurach

To piękne zachody słońca, ciekawe miejsca, obóz przetrwania, wyzwanie dla związku i prawda o człowieku. Dokładnie tak, więc jeśli macie kogoś kogo chcecie dobrze poznać zabierzcie go na żagle. 
Z czego to wynika? Głównie z tego, że ludzie spędzają czas na małej powierzchni. Na łódce trzeba działać szybko i zespołowo, do tego dużo się dzieje i bywa ekstremalnie(ah jak ja boje się przechyłów). Na naszym rejsie na szczęście obyło się bez ofiar i było całkiem wesoło :D. Mieliśmy ze sobą nawet psa Bubę, który jak ja za przechyłami raczej nie przepada. 
W mazurskich portach z warunkami bywa różnie, napisze Wam w jakich portach byliśmy, które są warte polecenia, a które nie. Nasz rejs rozpoczął się od jeziora Nidzkiego (miejscowość Ruciane-Nida). Popłynęliśmy w stronę Jaśkowa. Port Jaśkowo nie do końca spełnił nasze oczekiwania. Czuć tam nadal powiew PRL stare toalety, ławki i wszystko wokoło. Za to widok przepiękny, zdjęcie zachodu słońca było zrobione właśnie tam. Następnego dnia zatrzymaliśmy się w porcie Krzyże i tutaj było już całkiem fajnie, duży port, prąd, miejsce na ognisko, ogólnie cywilizacja :D. Kolejnego dnia przypłynęliśmy ponownie do Rucianego Nidy, żeby kupić wędzona rybkę, po czym czekało nas śluzowanie na Guziance, przerwa na obiad i wieczorem zawitaliśmy w porcie Klub Mila Krzyże. Jest to jeden z najlepszych portów jakie widziałam na Mazurach. Piękne białe płotki, restauracja, toalety w zadowalającym standardzie. Nie wiem dokładnie co najbardziej mnie tam urzekło, chyba po prostu cała otoczka tego miejsca, także polecam :D!
Źródło: http://www.klubmila.pl

Po kilku dniach spędzonych na łódce, kiedy wychodząc na brzeg nadal czułam, że się bujam, miałam już ochotę wrócić do domu. Wiecie jak to jest, brak wygodnego łóżka, własnej toalety, zimne wieczory mogą dać w kość. Jednak gdy teraz patrzę na te zdjęcia nie mogę się doczekać kolejnej wyprawy :D I tak właściwie jest za każdym razem.